Czy pandemia koronawirusa wpływa na branże rolniczą tak samo jak wpływa na inne działy gospodarki? W dzisiejszym artykule odpowiadamy na te nurtujące wiele osób pytanie. Zapraszamy do zapoznania się z jego treścią.

Polskie rolnictwo jest w zasadzie uodpornione na pandemię koronawirusa, ponieważ praca na gospodarce jest w praktyce odizolowana, a kontakty zawodowe rolników są ograniczone do niezbędnego minimum. Wszelkie prace rolne w trakcie pandemii były i są wykonywane zgodnie z kalendarzem. Zaczynając od siewów a na nawożeniu czy ochronie roślin kończąc. Pisząc, iż polskie rolnictwo jest w zasadzie uodpornione na pandemię mamy na myśli części rolnictwa zajmującą się produkcją roślinną. Inaczej wygląda sprawa jeżeli myślimy o przyszłości naszej gospodarki rolnej. Jeżeli pandemia będzie się nasilała to w pewnym momencie może zabraknąć rąk do pracy. Dodatkowo zapowiadana zwyżka cen środków produkcji również nie będzie ułatwiała życia przeciętnemu rolnikowi. Pandemia ma wpływ na rynek zbóż, a widzieliśmy to na jej początku, kiedy to drastycznie zwiększył się popyt w obawie przed negatywnymi skutkami koronawirusa. Silne zmiany, które dotknęły polski eksport pszenicy wpłynął na wzrost cen. Dodatkowo sytuacja walutowa (osłabienie złotówki w stosunku do dolara amerykańskiego oraz euro) również wpłynęła na zwiększone zakupy z Polski. Ceny płodów zbóż rosły, ale podaż już nie tak bardzo. Wpływ na to miały albo puste magazyny rolników, albo oczekiwanie na dalszy wzrost cen, chociaż to drugie nie koniecznie musi skutkować większymi pieniędzmi w kieszeni rolnika (bardziej pośrednika).

Pandemia zatrzymała łańcuchy dostaw lub je mocno ograniczyła. W pierwszej kolejności były problemy z dostawami czynnych środków ochrony roślin, które produkowane są głównie w Chinach i Indiach. Czemu w tych krajach jest taka ogromna produkcja tych produktów? Jedną z przyczyn jest walka ruchów ekologicznych, które nie zawsze myślą o ekonomicznej stronie problemu. UE oraz reszta świata uzależniła się od dostaw z krajów azjatyckich, a te bez problemu będą mogły podwyższyć ceny – spekuluje się, że druga podwyżka (pierwsza już była o około 5%) przypadnie na jesień tego roku. Koszty w krajach produkujących produkty na eksport rosną ze względu na obostrzenia dotyczące pandemii co logicznym jest, że wpłynie na cenę końcowego produktu. Same nawozy już podrożały ze względu na ograniczenia spowodowane możliwościami ich transportu. Co na to rolnicy? Teoretycznie życie na wsi się nie zmieniło. Prace gospodarcze muszą być realizowane zgodnie z terminarzem. Rolnicy wiedzą, że aby zamówić towar, muszą to robić z wyprzedzeniem i póki co to działa. Jednak nie znamy jeszcze prawdziwych i przyszłych skutków pandemii i czy będzie miała ona tak bardzo duży wpływ na rolnictwo czy może obejdzie się bez większych problemów. Czas pokaże.